Widzisz wiadomości wyszukane dla słów: producenci obuwia





Temat: BUTY BARTEK-PRZERAŻAJĄCA OPINIA ORTOPEDY!!
Witam wszystkich uczestników forum!
Na wstępie chcielibyśmy przybliżyć naszym teraźniejszym i przyszłym klientom
firmę BARTEK.
Nasza Firma jest producentem obuwia dziecięcego, ofertę handlową stanowią
artykuły w numeracji 19-40. W trosce o prawidłowy rozwój stopy dziecka, obuwie
produkowane jest ze skór naturalnych z zachowaniem wymogów anatomiczno-
fizjologicznych. W tym miejscu pragniemy jednak zaznaczyć, że jesteśmy
producentem obuwia profilaktycznego a nie ortopedycznego. W każdym roku
proponujemy naszym klientom około 200 wzorów, z czego każdy jest wykonywany w 3-
4 wersjach kolorystycznych. W sprzedaży posiadamy również obuwie francuskiej
firmy BABY BOTTE i firmy TTY, które są znacznie droższe i stanowią uzupełnienie
naszej oferty. Posiadamy w ofercie również obuwie tańsze, o które należy
dopytywać się w punktach sprzedaży. Sklepy ze względu na bardzo dużą gamę
proponowanych wzorów przez firmę BARTEK nie mogą zaprezentować całej kolekcji
przeznaczonej do sprzedaży.
Z tego też powodu nie jest również możliwe zaprezentowanie naszej pełnej
kolekcji na stronach internetowych, które maja wyłącznie charakter informacyjny.
Starania naszej firmy zostały docenione przez Zespół Funkcjonalności Obuwia
Centralnego Laboratorium Przemysłu Obuwniczego w Krakowie. Przedstawionym do
badań użytkowych wzorom nadaje on znak Zdrowa Stopa, oznaczający obuwie
zabezpieczające prawidłowy rozwój stopy dziecka. Trwałość oraz komfort
użytkowania oraz walory estetyczne zostały również docenione przez Instytut
Matki i Dziecka. Informujemy również, że naszą kadrę tworzą wykwalifikowani
pracownicy posiadający dużą wiedzę i doświadczenie w produkcji obuwia.
Obuwie firmy BARTEK jest produkowane z materiałów importowanych i krajowych
najwyższej jakości dlatego wykonanie bucików z takich materiałów jest
kosztowne. Firma nasza jednak nie bacząc na trudną sytuację ekonomiczną kraju,
w trosce o dobro dziecka, nie stara się ograniczać kosztów wytworzenia obuwia
poprzez obniżenie jakości zastosowanych materiałów. W tym miejscu pragniemy
zaznaczyć, że nie ingerujemy w ceny detaliczne sprzedaży, czyli marże, jakie
narzucane są do każdej pary butów przez sklepy. Z przeprowadzonych badań
marketingowych wiemy, iż cena tej samej pary obuwia sprzedawanej przez sklepy w
różnych rejonach Polski może się od siebie znacznie różnić.
Odbiorcami naszych wyrobów są znane domy handlowe, sieci sklepów i sklepy
detaliczne na terenie całego kraju. W roku 2001 w Warszawie został otwarty
pierwszy sklep pod patronatem naszej firmy, obecnie jest ich ok. 20 w
następujących miastach: Warszawa, Gliwice, Łódź, Piaseczno, Rzeszów, Tarnów,
Siedlce, Sosnowiec, Zabrze, Poznań, Bytom i Mińsk Mazowiecki.
Firma BARTEK otrzymała szereg prestiżowych nagród:
1.Złoty Medal na Targach Poznańskich jesień 1997, 1998 roku oraz wiosna 2000
roku.
2.Złota Skóra – Złoty But na Branżowych Targach w Łodzi w roku 2000, 2001,
2002, 2003 roku.
3.HIT 2000 i HIT 2001 przyznawany przez czytelników czasopisma „MAMO TO JA”.
4.SUPER PRODUKT 2003 przyznany przez czytelników czasopisma „MAM DZIECKO”.
5.ZŁOTY OBCAS przyznany dla najlepszego polskiego producenta obuwia 2003 roku
przyznany przez czasopismo branżowe „ŚWIAT BUTÓW”.
Ponadto otrzymujemy bezpośrednio od naszych klientów pozytywne opinie o naszych
produktach. Analizujemy również wszystkie uwagi krytyczne wyciągając z nich
wnioski na przyszłość.
Na wszystkie pytania i wątpliwości z jakimi zwracają się do nas klienci na
adres bartek@bartek.com.pl staramy się odpowiadać niezwłocznie i rzeczowo. Do
korzystania z tego typu kontaktu z firmą BARTEK gorąco namawiamy.

Z poważaniem
Firma BARTEK






Temat: Newsletter 3
Dynamiczny rozwój polkowickiego CCC
PAP, tm /2004-09-21 13:55:00

Firma obuwnicza CCC planuje debiut na GPW

CCC, producent i dystrybutor obuwia, na przełomie roku zamierza zadebiutować
na giełdzie. Spółka z rynku chce uzyskać 50 mln zł. Pieniądze przeznaczy na
rozbudowę sieci sklepów własnych. Prospekt został złożony do KPWiG 9 września.

"Planujemy zadebiutować na giełdzie na przełomie roku. Z rynku chcemy uzyskać
50 mln zł. W większości pieniądze te zostaną przeznaczone na zwiększenie liczby
sklepów własnych. Cały plan rozbudowy sieci dystrybucji pochłonie ponad 80 mln
zł. Brakująca kwota pochodziłoby ze środków własnych" - powiedział PAP Mariusz
Gnych, członek zarządu CCC SA.

Obecnie CCC ma około 60 sklepów własnych i 207 współpracujących na zasadzie
franszyzy.

Po emisji, do roku 2007, liczba sklepów własnych wzrośnie o 90, do 150
placówek. Modernizowana również będzie sieć sklepów franszyzowych (ponad 20
nowych sklepów).

CCC otwiera lokale w większych miastach, liczących minimum 50.000 mieszkańców.
Sklepy mieszczą się w centrach handlowych i pasażach handlowych.

Udział spółki w rynku producentów obuwia szacowany jest na 2,5 proc., a w rynku
sprzedaży detalicznej obuwia na 5 proc.

W 2003 roku w kraju sprzedano 114 mln par butów. CCC ulokowało na rynku w tym
czasie 5,7 mln par.

"Jesteśmy liderem na rynku. Wyniki sprzedaży pokazują, że jest on bardzo
rozdrobniony. Mamy jednak ambitne plany - chcemy na koniec 2007 roku mieć o
kilka punktów procentowych wyższy udział w rynku niż obecnie" - powiedział
Gnych.

Dodał, że branża obuwnicza w Polsce ma perspektywy rozwoju. Obecnie w kraju na
jednego mieszkańca przypada 3-3,5 nowej pary butów na rok. Średnia państw Unii
Europejskiej wynosi 4,5 pary, przy czym rekordziści dochodzą nawet do 11 par w
roku.

Produkcja obuwia CCC odbywa się w należącej do firmy fabryce zlokalizowanej w
Legnickiej SSE. Część asortymentu pochodzi z dwóch niezależnych krajowych
zakładów produkcyjnych. CCC importuje też towary od dostawców zagranicznych,
głównie z Chin. Około 10 proc. to okazjonalne zakupy na rynku polskim.

Sprzedaż zagraniczna stanowi w tej chwili zaledwie kilka procent przychodów
spółki. Produkty firmy trafiają do właścicieli sklepów na Litwie, w Czechach i
Estonii.

CCC planuje rozwój eksportu i chce tworzyć poza Polską własne sieci dystrybucji.

"Pierwsze otwarcia naszych sklepów za granicą planujemy wiosną przyszłego roku.
Chcemy wejść na rynek czeski. Uruchomimy tam na początek 4-10 sklepów" -
powiedział Gnych.

Szacuje on, że eksport w przyszłym roku wyniesie 7-8 proc. przychodów.

Dodaje, że w przyszłości CCC chciałoby wejść również na rynki państw
nadbałtyckich i do Niemiec.

Gnych poinformował, że spółka nie jest zainteresowana przejęciami innych
podmiotów.

"Zgłaszały się do nas rozmaite firmy europejskie, my jednak odrzucaliśmy ich
propozycje. Stawiamy na organiczny wzrost" - powiedział.

Firma kieruje swoje produkty do klasy średniej. W swojej ofercie ma obuwie
damskie, męskie i dziecięce. Posiada około 40 marek własnych, m.in. Lasocki.

Obecnie akcjonariuszami spółki w 100 proc. są osoby fizyczne, członkowie kadry
menedżerskiej CCC. Głównym właścicielem jest założyciel i prezes zarządu CCC,
Dariusz Miłek. Posiada on 74,63 proc. akcji spółki.

Spółka szacuje, że w wyniku emisji nowi akcjonariusze obejmą ok. 20 proc. akcji.

W CCC SA pracuje 560 osób. Natomiast w CCC Factory Sp. z o.o., w 100 proc.
zależnej od CCC SA, zatrudnionych jest 370 pracowników.

Skonsolidowany zysk netto CCC w 2003 roku wyniósł 10,8 mln zł, zysk operacyjny
18,2 mln zł a przychody 246 mln zł.

W pierwszym półroczu tego roku zysk netto grupy wyniósł 12,2 mln zł, zysk
operacyjny 18,9 mln zł a przychody 130,4 mln zł.






Temat: Co po Fabryce Kuchni "Acanta"?
Tajemnicą poliszynela jest fakt że za nieudaną sprzedażą Acanty miałby stać
najlepszy prezydent miasta radomia Pan Wlazło. Podobno był inwestor (jeśli
dobrze pamiętam to Ardo)który był blisko kupna Polmetalu, niestety plotka glosi
że Pan Wlazło jako wojewoda ówczesny zablokował sprzedaż ze względu na osobiste
ambicje i animozje.Ale to jest niczym nie potwierdzona plotka, którą włściwie
ktoś mógłby sprawdzić, zresztą niemal wszystkie radomskie upadłości należałoby
sprawdzić. Przecież anormalne jest to co sie stało w Radomiu. Nic nie
przetrwało, nic nie udało się przekształcić dla dobra miasta. Upadle
(nieistniejące firmy) należały do sektora gdzie najwięcej jest obecnie
inwestycji, przemysł metalowy, obuwniczy, sprzęt gospodarstwa domowego
telekomunikacja (w tym wypadku nie spadliśmy do poziomu zera tylko do 2)to są
branże które wszedzie, również w Polsce, się rozwijaja nie upadają. Polska jest
trzecim producentem obuwia w Europie, świetnie się rozwijają nowopowstałe firmy
prywatne - a Radoskór? Wyrobiona marka, zaplecze, wykwalifikowana załoga...czy
tego nie można było udanie przekształcić? Nie oczekuję że powinno tam pracować
10000 ludzi, ale mogłoby z powodzeniem pracować 500.
Wiele przykładów można przytoczyć na tym forum, ale ..... chyba już szkoda
czasu, musztarda po obiedzie.
Poza tym to jest drwina losu z Naszego Miasta Radomia. Wszedzie jest bum jesli
chodzi o inwestycje AGD, taka Łodz staje się potentatem w produkcji sprzetu AGD
(w tym także kuchni) a Radom słynący kiedyś z najlepszych kuchni (jesli chodzi
o trwałość)nie istnieje. Wirhpool (nie wiem jak się pisze tą nazwę, przepraszam)
wlśnie w tym czasie decyduje gdzie postawić nową fabrykę kuchni w Polsce. Czy
któś z wladz radosmskich o tym słyszał, czy zastanowił sie przynajmniej czy
jest szansa powalczyć o taką inwestycję? Napewno nie.
Niestety Nasze władze promują bzdurny pomysł wykupienia elektrocieplowni przez
miasto (moim zdaniem irracjonalny pomysl, będziemy za to drogo płacić). Miasta
inne sie zadłużają ale zadłużają sie logicznie a ten pomysł jest moim skromnym
zdaniem pozbawiony logiki. Wiem zę sprawa Acanty to nie jest sprawa tej opcji
żadzącej aktualnie ale czy np. w odpowiednim czasie miasto nie powinno się
zdecydować na wykupienie majatku polmetalu(niekoniecznie za kwotę żądaną przez
syndyka)i na własną reke poszukać inwestora. Czy miałoby to sens ekonomiczny?
chyba większy niz kupno elektrociepłowni.nie wiem trzeba to przeanalizować,ale
włeśnie o to chodzi że nikt tego nie zrobił, a syndykowi zawsze będzie zależało
żeby majatek sprzedawać po kawałku bo wtedy upadłość trwa całymi latami a on
zgarnia kasę.
NIESTETY MIELISMY KROTKOWZROCZNYCH ZARZADZAJACYCH, AKTUALNI MAJA JESZCZE CZAS
SIE WYKAZAC CHOC WLASCIWIE MOZNA DAC IM JUZ TERAZ MALY PLUS, CO NIE ZMIENIA
MEGO ZDANIA ZE POMYSL Z ELEKTROCIEPLOWNIA JEST PORONIONY.
BRAK JEST WIZJI, BRAK ENTUZJAZMU W DZIALANIU, BRAK PEWNOSCI W DZIALANIU,
PROBUJMY WALCZYC O INWESTYCJE A NIE DZIALAJMY DORAZNIE TZN TU STACJA TU MARKET.
POTRZEBA SWIEZEJ KRWI, JAKOS WYDAJE MI SIE ZE RZADZACY POWINNI BYC SWEGO
RODZAJU HANDLOWCAMI(AMBITNYMI, MYSLACYMI NIE TYLKO O SWOJEJ KIESZENI ALE PRZEDE
WSZYSTKIM O SWOJEJ FIRMIE) KTORZY CHCA ZROBIC JAKNAJWIEKSZY BIZNES NIE TYLE NA
DZIEN DZISIEJSZY ALE PERSPEKTYWICZNY TAK ABY KLIENT UTRZYMYWAŁ GO PRZEZ DŁUGIE
LATA. TAKĄ FIRMĄ JEST RADOM.



Temat: reklamacja butów dziecięcych (dlugie)
reklamacja butów dziecięcych (dlugie)
Witam!

W dniu 06.03.2004 r. nabyłam w sklepie CCC w Bełchatowie obuwie dziecinne
VISHOT WI-030A. Z uwagi na długo trwającą zimę obuwie zaczęło być użytkowane
przez dziecko dopiero w miesiącu kwietniu. Adidasy kupiłam z przeznaczeniem
na tzw. „lepsze wyjścia”, są one koloru białego i wiadomo, że takich butów
nie kupuje się do biegania „koło domu”. Po kilku dosłownie założeniach
rozwarstwiły się i odkleiły spody wyżej wymienionych butów, rozwarstwienie
nastąpiło w kilku miejscach: z obu boków, z przodu przy czubkach i na
piętach. W dniu 19.04.2004 r. zgłosiłam w sklepie CCC reklamację obuwia.
Żądaniem moim było: wymiana na nowa parę, lub zwrot gotówki. Termin
rozpatrzenia reklamacji wyznaczono na dzień 04.05.2004 r, czyli 15 dni.
W terminie 14 dni, a wiec do dnia 03.05.2004 r. nie zostałam poinformowana
o odmowie w sprawie mojego żądania dotyczącego reklamacji obuwia. Ponieważ
nie było odzewu ze strony sklepu w dniu 05.05.2004 r., a wiec jeden dzień po
ustalonym terminie udałam się do sklepu, aby osobiście dowiedzieć się o
losach reklamacji i dlaczego postępowanie nie jest zgodne z obowiązującymi
przepisami. Okazało się, że reklamację a i owszem UZNANO, jednak nie uznano
mojego żądania, nie poinformowano mnie o tym jednak w terminie ustawowym.
Obuwie zostało naprawione. Ponieważ buty są dziecku potrzebne do chodzenia, a
ja nie zakupiłam drugiej pary licząc na pozytywne rozpatrzenie reklamacji,
oraz biorąc pod uwagę znaczne niedogodności wynikające z braku butów dla
dziecka, odebrałam naprawione obuwie.
Po niecałym miesiącu użytkowanie przez moje dziecko wyżej
wymienionego obuwia problem powrócił ponownie. Podeszwy ponownie zaczęły się
rozwarstwiać i odklejać dokładnie w tych samych miejscach, w których dokonano
naprawy, oraz w nowych miejscach.
W dniu 01.06.2004 r. ponownie zgłosiłam reklamację z sklepie CCC w
Bełchatowie. Żądaniem moim było odstąpienie od umowy, czyli zwrot gotówki.
Dowiedziałam sie w sklepie, ze to są wady "nieistotne" i nie mam prawa
odstąpić od umowy. Odklejanie się i rozwarstwianie podeszwy uniemożliwia
chodzenie w obuwiu!!! Czy można uznać za wadę nieistotną wadę, która
uniemożliwia użytkowanie zakupionego towaru????? Czy jakies prawo określa
wady niestotne???? Na dodatek kolejna reklamacja ponownie naraziła mnie na
znaczne niedogodności i konieczność zakupienia dla dziecka drugiej pary
butów, bo dziecko nie może chodzić na boso.
W dniu 14.06.2004 r. dotarła do mnie odmowa uznania reklamacji wraz z
opinia rzeczoznawcy R. Brody z dnia 04.06.2004 r.. Opinia napisana jest
nieczytelnie i nie mam pewności, czy odszyfrowałam ją prawidłowo. I tak
czytamy:

1. W wyniku oceny organoleptycznej orzekam: obuwie w procesie użytkowania
zafarbowane lico na kolor różowy.

Troche to nie po polsku, ale, nie było to powodem reklamacji obuwia!!! To są
buty DZIECIĘCE, wiec chodzi w nich dziecko. Jeśli dziecko poplami sokiem z
owoców buty, który to sok nie da się zmyć wilgotną szmatką, to nikt przy
zdrowych zmysłach nie oskarży producenta, że to jego wina.

2. Czubki obydwu butów wykazują odbicie poprzez zahaczenie.

To zdanie nie jest dla mnie zrozumiałe, o ile w ogóle zostało poprawnie
odszyfrowane. Jeśli rzeczoznawca miał na myśli, że czubki odklejają się z
powodu zahaczenia to byłoby to może i zasadne, gdyby odklejały się w
centralnym miejscu z przodu, ale one odklejają się po obu stronach czubka.
Nie przypominam sobie jednak, aby dziecko gdzieś zahaczyło czubkiem buta.

3. Spód obuwia w miejscu pięty rozklejony, co uważam za uszkodzenie
mechaniczne powstałe w procesie użytkowania poprzez ściąganie obuwia jeden o
drugi.

I tutaj pojawia się ten sam problem, co w przypadku czubków, bo w miejscu
pięty obuwie rozkleja się z boków, a nie centralnie z tyłu, a jeśli już w
ogóle ktoś ma nawyk takiego ściągania obuwia, to raczej uszkodzi buty
centralnie, a nie z boku. Czy można w ten sposób wytłumaczyć rozwarstwiania
się podeszwy?????

4. Wykazuje to ubytki podłoża.

Tego zdania też zupełnie nie rozumiem, bo podłoże to dla mnie coś po czym się
chodzi w butach, a nie element obuwia.

5. Brak podstaw do uznania reklamacji.

Z tym punktem również się nie zgadzam i odwołałam się od powyższej decyzji,
ponawiając żądanie odstąpienia od umowy.

Dziwnym jest też dla mnie fakt, ze jedna i ta sama wada tego samego obuwia,
zostaje raz uznana, jako podlegająca reklamacji, a za drugim razem, jako
niepodlegająca reklamacji.

Ponadto na ulotce która jest rzekomo dołączona do każdej pary obuwia
sprzedawanego przez sklep CCC cytowane są przepisy nieaktualne, jako
podstawę prawną.

Te buty nie kosztowaly fortuny, ale co mam zrobic, zeby te pieniądze
odzyskac????????????????

Pozdrawiam




Temat: niestety znów wadliwe obuwie :/ proszę o poradę
niestety znów wadliwe obuwie :/ proszę o poradę
Witam
Bardzo proszę o pomoc w następującej sprawie (niestety jak większość na tym
forum dotyczącej obuwia)

W październiku 2004 roku nabyłem obuwie zimowe. Jego użytkowanie rozpocząłem
dopiero na początku grudnia, jednak ok. 10. stycznia 2005 zmuszony byłem
złożyć reklamację, gdyż podeszwa w jednym bucie zapadła się. Reklamacja
została przyjęta, po mniej więcej tygodniu udałem sie po odbiór obuwia. Jak
dowiedziałem się od sprzedawcy producent zalał zapadniętą podeszwę plastikiem
w związku z tym jeden but był cięższy od drugiego. Sprzedawca nie zgodził się
na tak naprawione buty i dostałem nową parę obuwia (odbyło się to bez żadnego
problemu - sprzedawca sam dał nowe buty).
Po kolejnym miesiącu użytkowania tym razem nowej pary butów (oczywiście tej
samej firmy) z jednym butem ponownie zaczęły być problemy. Tym razem but
zaczął "piszczeć". Być może śmiesznie to brzmi, lecz było to dość uciążliwe.
W trakcie chodzenia po ulicy nie było może tego słychać, ale wystarczyło
wejść choćby na klatkę schodową (czy też inną podobną powierzchnię) aby było
dość głośno słychać świszczenie buta na pięcie, w momencie gdy podczas
chodzenia dociskałem piętą do podłogi. Mniej więcej wyglądało to tak, jakby
pod podeszwą była woda i podczas dociskania piętą ona świszczała, lub też tak
jakby w podeszwę zasysane było powietrze, żadnych zewnętrznych uszkodzeń na
bucie nie ma, jednak coś musiało powodować to świszczenie. Podobnie jak w
poprzednim bucie podeszwa jakby zaczęła się lekko zapadać, to jednak nie było
aż tak widoczne jak w przypadku poprzedniej pary butów. I na koniec wydaje mi
się, że noga w tym bucie jakby szybciej marzła niż w bucie nie-świszczącym
(być może powodowala to wilgoć z podeszwy, choć po włożeniu ręki, w bucie
jako tako było sucho). W reklamacji zostało napisane, że but 'piszczy',
podeszwa się zapada i but przemaka. Tym razem sprzedawca spisał dane osobowe
itd. i po tygodniu miałem zgłosić się (bez gwaracji że buty będą gotowe).
Dowiedziałem się wtedy, że buty zostały oddane do rzeczoznawcy. Mam się
zgłosić 03. marca. być może buty już będą, natomiast jeśli nie będą, to w
piątek, 04. marca mija 14 dni od daty złożenia reklamacji i sam sprzedawca
poinformował mnie, że w takim przypadku będzie musiał mi zwrócić pieniądze. I
teraz moje pytania: (bardzo bym prosił o udzielenie odpowiedzi na każde
pytanie osobno)
1. Jak zachować się w przypadku, gdy reklamacja nie zostanie pozytywnie dla
mnie rozpatrzona. Czy mam przyjmować buty, czy może nie odbierać i domagać
się ich naprawy (ciężko zademnostrować piszczenie butów, tym bardziej, że
kiedy wychodziłem na dwór po dłuższym 'postoju' butów w ciepłym pomieszczeniu
nie piszczały, wystarczyło jednak 10-15 minut spaceru w śnieżnej scenerii, by
znów zaczęły świszczeć, czyli jakby wilgoć miała tutaj wpływ). Na jakie
przepisy się powoływać?
2. W przypadku uwzględnienia reklamacji naprawione buty oczywiście odbieram.
Jeśli but dalej będzie piszczał domagać się ponownej naprawy, czy już zwrotu
pieniędzy (i tutaj jaka jest podstawa prawna)?
3. Jeśli ma Pan jakąś sugestię jak postąpić w takim przypadku to bardzo
proszę o jak najszybszą odpowiedź.
Obuwie kosztowało równo 100 PLN jeśli ma to jakieś znaczenie.

Z góry bardzo dziękuję za odpowiedź.



Temat: Największe zakłady przemysłowe w G-dzu
Największe zakłady przemysłowe w G-dzu
Ponizszy spis najwiekszych zakladow przemyslowych G-dza z podzialem na
sektory, w których dzialaja, znalazlam na stronach portalu miejskiego.
Niestety datowany na 2000 rok. Moglabym się pobawic i poszukac w internecie,
ale brak mi czasu i wiedzy lokalnej. Stad moja prosba do Was - podajcie mi
proszę firmy, które zakonczyly swoja dzialalnosc + te ktore w tym czasie ja
tez rozpoczely i rozwinely. A gdyby ktos znal w porzyblizeniu i podal mi
wielkosc zatrudnienia bylabym super wdzieczna. Wlasnie – która firma w G-dzu
jest teraz lokalnym gigantem?
Branża metalowa
· Hydro - Vacuum S.A. - największy krajowy producent pomp, posiadający
certyfikat -ISO 9001;
· Pomorskie Zakłady Urządzeń Okrętowych “WARMA” S.A. - produkcja urządzeń
gastronomicznych i okrętowych, urządzeń ochrony środowiska;
· Centrostal Grudziądz sp. z o.o. - produkcja elementów i konstrukcji stalowych;
· Unia A sp. z o.o. - produkcja urządzeń i narzędzi rolniczych;
Branża chemiczna
· Grudziądzkie Zakłady Przemysłu Gumowego "STOMIL" Grudziądz S.A., produkcja
wyrobów z gumy, takich jak: obuwie sportowo-rekreacyjne i robocze, materace,
tkaniny gumowane, pontony;
· Spółdzielnia "Solidarność" - przetwórstwo tworzyw sztucznych;
· Elgro – produkcja okien, drzwi i rolet;
Branża rolno-spożywcza
· Zakłady Mięsne Grudziądz S.A. - produkujące wysokiej jakości przetwory
mięsne i wędliniarskie;
· Kujawiak Browary Bydgoskie sp. z o.o., Browar Grudziądz - produkujący kilka
rodzajów piwa;
· Koncern Spożywczo-Chłodniczy JURWALD S.A.- produkcja mrożonek warzywnych i
mięsnych;
· Grudziądzka Spółdzielnia Mleczarska - produkcja szerokiej gamy wyrobów
nabiałowych (mleko, sery, twarogi, jogurty, kefiry);
· Wytwórnia Octu i Majonezu "Ocetix" sp. z o.o. produkcja majonezu, musztardy
i octu;
· Cukiernicza Spółdzielnia Pracy "Wisła" - produkcja wyrobów czekoladowych;
· Universal Leaf Tobacco Poland sp. z o.o. - przerób surowców do produkcji
papierosów;
Branża lekka
· Lemigo - produkcja obuwia dziecięcego;
· Sara - produkcja odzieży roboczej;
· Vischer Caravelle Poland sp. z o.o. - produkcja akcesoriów wyposażenia
wnętrz domów i samochodów;
· Vigo-Vell Poland sp. z o.o. - produkcja firan, zasłon, wzorców materiałowych;
· Canexim sp. z o.o. - jeden z największych producentów świec w Europie;
· StoraEnso Packaging Sp. z o.o. – producent opakowań;
Branża elektrotechniczna
· Wojskowe Zakłady Uzbrojenia nr 2 - produkcja cywilna - remont, modernizacja,
produkcja sprzętu uzbrojenia oraz usługi na rynek cywilny;
· Bydgoskie Zakłady Maszyn Gastronomicznych MA-GA sp. z o.o. – produkcja
maszyn gastronomicznych;
Branża budowlana
· Przedsiębiorstwo Solgrud sp. z o.o. - produkcja betonu i wyrobów z betonu;
· Ge-Pe-Be sp. z o.o. - produkcja prefabrykatów żelbetowych, drobnowymiarowych
betonowych, produkcja okien;
· Inżbud sp. j. - przedsiębiorstwo budowlano – wdrożeniowe;
· Ekobud sp. z o.o. – produkcja styropianu, usługi w zakresie ocieplania budynków




Temat: Skuter, a pamiętasz...? (wspomnień czar)
Jasne, że pamiętam.
"Dom Dziecka" był długim sklepem, z dwoma (czy nawet trzema? jednak troszkę
pamięć zawiodła) wejściami. Niemal wszyscy rodzice z dziećmi korzystali z
wejścia bliższego Dworca PKP, ponieważ z tej strony było obuwie i ubranka. Im
dalej w kierunku końca sklepu, tym więcej było (i coraz droższych) zabawek.
Dlatego emocje narastały i rzadko komu udawało się spokojnie wyjść z pociechami
tym wejściem/wyjściem od strony Poczty. Moja mama starała się zawsze wymknąć
tymi drzwiami przy ubrankach, ale tu też była pułapka: stoisko ze szklanymi
witrynkami, w których stały równiutko żołnierzyki, piłkarze, miniaturowi
żużlowcy na motocyklach itp. drobiazgi.
Co do "Kotka", to połączę tu pamięć z dwoma rzeczami:
1/ na pierwszym piętrze mieszkał tu aktualny kandydat na prezydenta Tadeusz
Sosnowski. Oczywiście był wtedy jeszcze "szczawikiem" zbierającym znaczki
pocztowe i takie różne drobiazgi, jak np. odznaki. A w tej filatelistyce, to
trzeba przyznać, miał osiągnięcia.
2/ oprócz "Kotka" funkcjonował w mieście jeszcze jeden bardzo dobry, starszy,
sklep papierniczy - "Pinezka". Mieścił się w narożniku kamienicy przy
ul.Mickiewicza, od strony placu przed Dworcem PKP. (W tej chwili są do tego
narożnika dobudowane parterowe pawilony, a do ściany tego sklepu przylega
spory "kiosk Ruchu".) Nazwa tego sklepu była moim pierwszym spotkaniem z
dziwacznym słowem "pinezka", które - nie wiadomo czemu - pisze się inaczej niż
potocznie mówi. (A propos placu przed Dworcem PKP: przez długie lata był tu
Dworzec PKS - ale o tym innym razem...). Sklep ten faktycznie mocno podupadł od
czasu powstania "Kotka".

Co do kolejek elektrycznych, to osiągalne są w Rzeszowie w większych sklepach z
zabawkami tzw. zestawy startowe w skali H0, produkcji "PIKO". Są to prościutkie
zestawy, zawierające z reguły zabawkową lokomotywę, 2 - 5 wagonów, owal torów i
zintegrowany ze sterownikiem transformator zasilający. Na początek wystarczy, a
jak dzieciakowi się spodoba, to można rozbudowywać o dodatkowe tory, zwrotnice
(ręczne lub elektromagnetyczne), semafory, dworce, magazyny, perony,
lokomotywownie itd., no i oczywiście dokładając po jednym - dwa wagony czy
jakąś lokomotywę. Dobra sprawa, bo - przy umiejętnym sterowaniu
zainteresowaniami dziecka - można mieć "z głowy" wymyślanie prezentów z różnych
okazji (imieniny, urodziny, święta, Mikołaj) na ładnych parę lat. A nawet na
dłużej. Moją najstarszą kolejką, którą dostałem na Mikołaja w 1964 r. bawi się
teraz mój syn. Jest to najpopularniejsza w Europie skala H0 [1:87] (nazywana u
nas, od nazwy jedynego osiągalnego w PRL producenta, "piko").
Skali TT [1:120](nazywanej "tetetką") nie polecam, ponieważ wybór taboru,
torowisk, czy akcesoriów jest ubogi, a producent praktycznie tylko jeden: dawny
enerdowski "Tillig". Co prawda ostatnimi czasy austriacka firma "Roco" czy
niemiecka "Fleishmann" też zaczęły produkować w tej skali, ale raczej śladowe
ilości. Mniejszych skal, tj. Z i N też nie polecam, ponieważ prawie nie
występują na naszym rynku; są osiągalne w niewielu wyspecjalizowanych sklepach
i na ogół tylko na specjalne zamówienie, a ceny mają nieproporcjonalnie wysokie.
Co do producentów w skali H0, to bez problemu można nabyć wyroby
słoweńskiego "Mehano" (to właściwie namiastka "prawdziwej" kolejki, ale tania i
w dużych ilościach zestawy pojawiają się w okolicach świąt Bożego Narodzenia.
Trzeba uważać na sprzęgi taboru, bo mogą nie pasować do standardowych(!!!) i
wtedy "nici" z dołączania innych lokomotyw i wagonów), niemieckiego "PIKO"
(przyzwoita jakość za trochę wygórowaną cenę) i austriackiego "Roco" (super
jakość za przyzwoitą cenę; mnóstwo promocji cenowych). Niestety "Roco"
osiągalne jest tylko w wyspecjalizowanych sklepach: najbliższe z dużym wyborem
są w Krakowie (jeden z nich prowadzi sprzedaż wysyłkową; zamówienia przez
internet) i w Warszawie.
Ostatnimi czasy przebojem wchodzą na rynek (szczególnie "Roco") kolejki
sterowane przy pomocy układów mikroprocesorowych, tzw. digital, bez tych
wszystkich dziesiątków metrów poplątanych przewodów do każdej zwrotnicy; każda
lokomotywa na tym samym torze może jechać w dowolnym kierunku i z dowolną
prędkością. Dla starszego dziecka (tak od ok. 6 lat) super rzecz, bo możliwa
jest swobodna zabawa z kilkoma kolegami, każdy swoim pociągiem.

Na początek polecam www.makieta.pl/
A potem sie zobaczy...




Temat: Jak się czuje p. radny Fałek?

"...dobrze funkcjonował Łucznik, Radoskór, RWT, Tytoń...(nie pamietam innych
radomskich firm)... zakłady dawały ludziom pracę i perspektywy, a Radomiak był
albo w II albo nawet w I lidze. Co z tego pozostawili Twoi 'prawicowi bracia' ?
Hę ? Jak bronili tych miejsc pracy...?"

A jak broniła tych miejsc pracy lewica? Otóż przypomnę. Szwonder, który był
przewodniczącym RN w Zakładach Metalowych sprzedawał broń podobną do tej jaką
produkowano w Łuczniku z... prywatnej Łódzkiej firmy gdzie okazało się, że jest
udziałowcem. Czy to nie był jawny konflikt interesów? Kto zagwarantuje, że
Szwonder jako PRN nie przekazywał nowych technologii do swojej firmy?

Dalej - Acanta. Kto ją kupił obiecując "złote góry" w przypadku kiedy lewicowy
Skarb Państwa odrzucił ofertę bodajż Amici? Przypomnę. Lewicowy Baron P.
oskarzony w sprawie FOZZ poprzez firmę Uniwersal, która - okazało się później -
była ogromnie zadłużona i niedługo ogłosiła upadłość.

Dalej Radoskór. Przyczyn upartywałbym przynajmniej 2. Pierwsza to to, że
lewicowy rząd Cimoszewicza a wcześniej Pawlaka dopuścili do niekontrolowanego
importu chińskiego taniego badziewa zawanego obuwiem i pomimo protestów
rodzimych producentów długo utrzymaywali ten stan, aż do upadku wielu zakładów
tej branży. Drugą przyczyną była nieudolność rządzącego w Radoskórze komitetu
centralnego. Dlaczego nie pozyskano na czas kontraktów np. dla służb
mundurowych a lewicowy rząd w tym nie pomógł tylko produkcje takie zostały
przejęte przez prywatnych producentów, którzy powstali akurat tylko na tego
typu kontrakty (patrz zakład pana Mruka, który zapraszał na polowania
prominentnych kacyków partyjnych i wojskowych). A wszystko przy pełnej
akceptacji odpowiedzialnych ministerstw rządzonych przez lewicowy rząd.

RWT to jak wyżej. Jak zakład, który miał tak ogromne doświaczenie, w miarę nowe
technologie upadł a powstała firma w garażu (dosłownie!) przejmowała kontrakty
RWT (opisywała to swego czasu prasa). Nikt z kierownictwa RWT nie beknął a
czymś "naturalnym" było wtedy to, że prezesi państwowych molochów (często
człoków PZPR) nagle stawali się prezesami w firmach konkurencyjnych, które
dopiero co wchodfziły na rynek. Później dziwnym trafem odkupowali najlepsze
technologie i najnowowcześniejsze maszyny od swojego następcy chylącej się ku
upadkowi państwowej firmy.

Przykładów można byłoby mnożyć i choć nastała trudna gospodarka rynkowa to
jednak zawinili ludzie na kierowniczych stanowiskach, najczęściej z PZPR,
którzy nie byli przygotowani na nowe technologie, know hom, sposób zarządzania,
gospodarkę rynkową w ogóle!!! Przechodzili do prywatnych firm zakładanych przez
swoich towarzyszy najczęściej ze służb specjalnych, którzy uwłaszczali się na
państwowym majątku, przenosząc ze sobą najbardziej dochodowe działy.




Temat: Outlet Mińska/Graniczna
Outlet Wrocław
Centrum Outlet Factory na Muchoborze Wielkim

Maciej Miskiewicz 24-08-2005 , ostatnia aktualizacja 24-08-2005 13:33

Ruszyła kolejna duża inwestycja handlowa we Wrocławiu. Hiszpańska spółka
Neinver wybuduje centrum Outlet Factory

W ostatnich miesiącach w naszym mieście rozpoczęły się dwie potężne inwestycje
handlowe. Kielecka spółka Echo Investment wznosi Pasaż Grunwaldzki na działce
przy pl. Grunwaldzkim. A należąca do Leszka Czarneckiego firma LC Corp buduje
Arkady Wrocławskie w kwartale między ul.: Powstańców Śl, Nasypową, Komandorską
i Swobodną.

Przedsięwzięcie Neinver to trzecia, duża inwestycja handlowa we Wrocławiu. I
drugie po Warszawie przedsięwzięcie tego typu tej firmy w Polsce. Ale Hiszpanie
już planują budowę kolejnych obiektów m.in. w Krakowie i w Poznaniu.

Specyfiką centrum typu outlet jest to, że w firmowych sklepach renomowanych
producentów odzieży i obuwia sprzedawane są końcówki i resztki starszych
kolekcji, zapasy, próbki i nadwyżki produkcyjne. Klientów kuszą obniżone ceny.
Ubrania takich firm jak: Reserved, H&M, Adidas, Puma, Gucci czy Armani można
dostać tam nawet o 70 proc. taniej niż w zwykłym sklepie.

U bram miasta

Wrocławski Outlet Factory zajmie 6 ha działkę u zbiegu ul. Mińskiej i
Granicznej - tuż przy drodze na lotnisko. - Władzom miasta zależało, by gości
odwiedzających Wrocław witał dobrze wyglądający obiekt. Myślę, że udało się nam
właśnie taki zaprojektować - mówi Zbigniew Maćków, szef wrocławskiej pracowni
projektowej Maćków, która razem z brytyjskim biurem architektonicznym Broadway
Malan stworzyła projekt centrum na Muchoborze Wielkim.

Wrocławscy architekci mają duże doświadczenie przy projektowaniu obiektów
handlowych. Do tej pory zajmowali się przede wszystkim modernizacjami i
przebudowami już istniejących domó handlowych (Renoma we Wrocławiu; Wars, Sawa,
Junior i Smyk w Warszawie, Okrąglak w Poznaniu). Pracownia Maćków współpracuje
też z kilkoma dużymi markami. M.in. Empik i Superpharm. - Praktycznie w każdym
dużym polskim centrum handlowym jest przynajmniej jeden sklep przez nas
zaprojektowany - mówi Zbigniew Maćków.

Przy tworzeniu projektu dla Neinvera pracowali: Piotr Wilk, Marek Jacak, Szymon
Brzezowski, Agnieszka Włodarczyk i Marek Kotowski.

Z dbałością o detal

Zdaniem architektów nowe centrum bardziej przypomina galerię śródmiejską niż
tzw. blaszak, czyli typowy dla podmiejskich centrów handlowych hipermarket.
Jednym z najważniejszych elementów stanowiących o jakości architektury jest
dbałość o jakość materiałów wykończeniowych. Na elewacji pojawią się: szkło -
najprawdopodobniej o lekko zielonkawym odcieniu, kamień i zastosowana po raz
pierwszy w Polsce okładzina wyprodukowana na bazie drewna. - Wygląda jak
prawdziwe drewno. Ale jest pozbawiona wszystkich wad tego materiału -
zachwalają architekci.

Te same materiały zostaną użyte też do wykończenia wnętrz. Chodzi tu przede
wszystkim o dwustronnie obudowany sklepami pasaż, który będzie prowadził
klientów wewnątrz centrum. Aranżacja wnętrz lokali to już kwestia standardów
danej marki.

Pasaż będzie dobrze doświetlony. Odpowiednią ilość naturalnego światła zapewnią
liczne świetliki. - Inwestor zadbał o najdrobniejszy detal. Nawet armatura w
toaletach będzie naprawdę na wysokim poziomie - zapewniają architekci.

Najbardziej charakterystycznym elementem nowego obiektu będzie ażurowa wieża.
Nie pełni ona żadnych funkcji poza estetyczną. Na wieży znajdzie się logo z
nazwą obiektu.

W dwóch etapach

Centrum będzie miało 13 tys. mkw. powierzchni. Inwestycja została podzielona na
dwa etapy. W pierwszym w budynku, który stanie na planie litery L powstanie 80
sklepów o średniej powierzchni ok. 80-100 mkw. (zajmą ok. 10 tys.
mkw.).Większość sklepów może być powiększona o antresole. - Znajdą się też
miejsca, w których będzie można odpocząć, coś zjeść, wypić kawę - zapowiada
Zbigniew Maćków.

W drugim budynku będzie kolejnych 30 lokali o większych powierzchniach. Ulokują
się tam m.in. firmy z branż RTV, AGD i producenci mebli. Dla wygody
zmotoryzowanych klientów przy centrum powstanie parking dla 800 samochodów.
Projektanci zapewniają, że na parkingu i wokół centrum nie zabraknie zieleni. -
Obok centrum staną też dwie wolnostojące restauracje typu fast food i stacja
benzynowa - dodaje Maćków.

Budowa właśnie się rozpoczęła. Neinver zainwestuje ok. 90 milionów złotych.
Zakończenie pierwszego etapu zaplanowane jest na marzec 2006 roku.

Przy okazji budowy centrum za 7,5 mln zł przebudowane zostanie skrzyżowanie ul.
Granicznej i Mińskiej. Powstanie tam rondo. A część ul.: Granicznej i Mińskiej
zamieni się w dwupasmowe arterie.




Temat: Moje hity i kity oszczędzania
bogiemslawiena napisała:
> -nie warto oszczędzać na materiałach budowlanych. W sensie lepiej
> jest kupić coś droższego z powodu marki, niż celować w niskie albo
> średnie ceny. Pomalowałam ściany w domu farbami Dulux - są
> beznadziejne, w niektórych miejscach trzeba było kłaść TRZY warstwy, a przede
wszystkim wszelakie brudy nie zmywają się z nich tak łatwo, jak to pięknie
opowiada producent.
> -meble z Ikea... niby tanie, ale po roku używania wszystkie są mocno zniszczone

Nie, no przepraszam, nie wiem co jest dla Ciebie farbą dobrej jakości jeżeli
Dulux uważasz za kiepską i tanią. Wg mnie jest drogi ale jednocześnie twierdzę,
że b.dobry. 1 malowanie mieszkania robiłem Śnieżką - sufit malowałem chyba ze 4
razy. Nauczony doświadczeniem i pouczony przez zawodowca, przyjaciela i
jednocześnie właściciela firmy, który pomógł mi w malowaniu kupiłem Dulux.
Okazało się, że zależnie od miejsca malowaliśmy 1, max 2 razy. Minęły dwa lata
kolory są trwałe (m.in. śliwkowy), a ściany można zmywać zmywać. Także z tym
Duluxem to nie wiem o co chodzi.
Podobnie nie wiem co robicie z meblami ale z Ikei są tak samo trwałe, jak każde
inne, no może za wyjątkiem jakichś najtańszych z tektury czy jakiegoś pcv Mam
od 6 lat fornirowany bufet i jakiś stolik czy półki, nie zauważyłem żeby działo
się z nimi coś szczególnie dziwnego. W każdym razie nie zużywają się szybciej
niż np. kuchenne czy wypoczynek za na prawdę duże pieniądze.

A co do meritum, HITY:
- na pewno budżet w Excelu, prowadzę od kilku lat

DLA NIE POTRAFIĄCYCH UPORAĆ SIĘ Z EXCELEM link do szablonów na str Ms:
office.microsoft.com/pl-pl/templates/results.aspx?qu=bud%C5%BCet&av=TPL000

- fundusze akcji (oczywiście z głową), można szybko nieźle zarobić ale
oczywiście też wziąć w plecy
- Allegro i Ebay - przede wszystkim zakup ubrań dla dziecka, w zasadzie 90%
kupujemy na Allegro, w tym używane zestawy np. 2o szt. fajnych rzeczy. I tak do
tego dochodzi coś kupowanego w sklepie, bo nie można się oprzeć ale sumarycznie
co najmniej kilkaset złotych taniej w skali roku. Poza tym sami sprzedajemy
wszystkie rzeczy córki, z których wyrośnie - po co to trzymać skoro jest
jedynaczką? A dla ew. kolejnego znowu Allegro. Na 0 i tak nie wychodzimy ale
jest ok.
- jeśli wczasy to Last Minute - do 50% taniej
- ubrania na wyprzedażach, jak się dobrze zastanowić są gdzieś zawsze, prawie
cały rok, w ekstremalnych sytuacjach da się wyżyć przez miesiąc bez nowych łachów
- unikanie jak ognia weekendowych wycieczek do centrów handlowych dla zabicia
czasu (każda kończy się portfelem lżejszym o kilkadziesiąt-kilkaset złotych). Tu
trzeba być wyjątkowo twardym. Już lepiej i taniej iść na basen, do zoo itp. A
najtaniej do dziadków i jeszcze z bonusem
jakimś
- auto na gaz, tańsze niż diesel, nie mówiąc o benzynie
- mycie auta u dziadków zamiast 1 x w tygodniu na myjni za min. 15 zł (trudne

Kity:
- zakupy na tzw. ryneczku osiedlowym - owoce, warzywa i inne droższe niż w
dyskontach, chyba dlatego, że niby wiejskie i zdrowe.
- Jakieś Cole vel Kole zamiast Pepsi - nie daję rady ich pić, są paskudne
- tańsze kosmetyki, pampki itd dla dziecka - nie mieliśmy kłopotów z dzieckiem
- tańszy dentysta. Poważnie. Po kilku latach okazało się, że na naprawę tego co
nabroiła mi w szczęce koleżanka taty poszła ~średnia krajowa.
- tanie obuwie. Co z tego, że kupisz za 50 zł jak zużyją się 5 x szybciej niż te
za >200.
- wszelkie próby "dorabiania" online - ankiety, klikanie itd. Bzdura i strata czasu.
Więcej grzechów nie pamiętam...



Temat: Rzeka w miescie
Rzeka w mieście prędzej czy później sama z siebie staje się rynsztokiem, rynną, chlewem którą zwykle
należy ucywilizować (tu kłaniają się producenci cementu i prętów zbrojeniowych).

Mieszczuch musi bowiem dotrzeć suchą nogą do samej wody, by rozumnie stwierdzić, że woda jest
dziś jakaś zimna, zielonkawa, lub wymienić z innym dyskutantem równie błyskotliwe i porywające
ogromem swej głębi spostrzeżenia.
Nad rzekę trzeba pójść głownie wtedy, gdy gorąco i wtedy nawet można zzuć obuwie i z niekłamanym
zachwytem zanurzyć stopy w nurcie, pilnie bacząc by jakieś paskudztwo, którego w rzece jak wiadomo
pełno, nie zaatakowało znienacka strudzonego wędrowca.
Rzeka dobra to taka, gdzie można podjechać jak najbliżej autem. Inne się nie liczą, no chyba że
podczas urlopu, kiedy to stać nas na tego rodzaju fanaberie.
Rzeka to również jej obrzeże a więc knajpki z muzyką, oczywiście aktualną, telewizorem, stołem
bilardowym. Muszą być też gęsto rozlokowane malownicze budki z lodami sprzedawane przez
czerstwą dziewoję w stroju ludowym lub zbliżonym. Miło jeśli może dojechać dorożka, choć konie
srają, więc lepiej zastąpić je melexami.

Ważną rzeczą jest pozostawienie fragmentu roślinności naturalnej, która choć nieestetyczna
spowodować może, że jakaś niepełnosprawna kaczka, która nie może stąd odlecieć w cholerę, lub
jeszcze dalej, pozostanie na miejscu. Daje to asumpt do poprowadzenia działalności edukacyjnej i
społecznej przez starszych członków rodziny. Generalnie polega to na zabraniu z domu czerstwego
chleba, którym obdarowujemy kaczkę (cholera, czy to aby napewno kaczka?).
Wydajemy również radosne okrzyki, kiedy latorośli uda się kawałkiem chleba trafić ptaka w łeb, co
swiadczy o prawidłowym rozwoju i koordynacji ruchowej młodego człowieka i może dowodzić, że
napewno sobie w dorosłym życiu poradzi.
A więc drogą gruntownej analizy doszliśmy (no dobra ja doszedłem) do wniosku, że dobra rzeka (czyt.
porządnie wykonana) może istnieć tam, gdzie są pieniądze na tzw. infrastrukturę, czyli przy mieście
zamożnym.
O nowoczesności miasta, bo raczej tylko takie się liczą, świadczy również liczba mostów.
Liczby granicznej w tej materii nie ma, więc należy je budować dopóty, dopóki rzeka nie zostanie
przykryta całkowicie. Tu przyznam, że wolę mosty nowoczesne, które nie wyglądają jak stonoga na
słoniowych nogach.

Rzeka winna być żywa, więc do obowiązku rajców miejskich należy zadbanie o żeglugę wodną,
składającą się z pomalowanych w wesołe kolorki statków z zabawnymi napisami- np delfin, które to
ssaki jak wiadomo w Europie występują masowo.
Dla bardziej sprawnych i trzeźwych wskazana jest zatoczka z rowerami wodnymi i wypożyczalnia
leżaków dla bladolicych, którzy chcą być ogorzali.
Znudzonym dzieciom w miastach prowincjonalnych można kupić balona, obwarzanki i gumę do żucia,
żeby choć na chwilę przestały się drzeć. W miastach o wyższym prestiżu przy każdej szanującej się
restauracji powinien być nowoczesny bujak uruchamiany za pomocą monety. Dźwięki z tego
urządzenia w miły sposób mieszają się z muzyką dobywającą się z megafonu.
Wnętrze knajpy musi posiadać sieć rybacką, kotwicę albo choć koło sterowe i kilka buź zasuszonych
sumów pomalowanych lakierem bezbarwnym.
Oj tak- rzeka w mieście to piękna rzecz.




Strona 3 z 3 • Znaleźliśmy 196 rezultatów • 1, 2, 3